Logowanie

Zadziałał ratowniczy łańcuch

W minioną sobotę dwóch mężczyzn postanowiło skorzystać z całkiem ładnej aczkolwiek chłodnej aury, próbując swych sił w wędkowaniu. Jako miejsce potencjalnych połowów wybrali sobie wody Jeziora Wonieskiego. Wypłynęli łodzią kilkadziesiąt metrów od brzegu i czekali na „taaaaaką rybę”. Do pewnego momentu wszystko szło zgodnie z planem.

Może nie było najcieplej ale kontakt z przyrodą, cisza i spokój skutecznie rekompensowały niedogodności. Pewnie tylko dobrymi wspomnieniami zakończyłby się sobotni połów gdyby nie przypadek a właściwie to nieoczekiwany zbieg nieszczęśliwych zdarzeń. Było po godz. 13.00, gdy jeden z mężczyzn pochylił się by podnieść kotwicę. Łódka niebezpiecznie się pochyliła i nagle jeden z wędkarzy wpadł do wody. Drugi wędkarz nie stracił głowy. Prawdopodobnie obaj zdawali sobie sprawę, że próba ponownego wejścia do łodzi zakończy się przymusową kąpielą również dla tego, który pozostał na pokładzie. Słusznie ocenili też, że jedynym wariantem dającym szanse na uratowanie jest wezwanie pomocy i holowanie wędkarza, który niespodziewanie znalazł się w wodzie. Najpierw próbowali wezwać pomoc spośród innych wędkarzy. Niestety bezskutecznie. Po zgłoszeniu na nr alarmowy 112 ruszyła ratownicza machina. Po przekazaniu zgłoszenia do Stanowiska Kierowania Komendanta Powiatowego PSP w Kościanie, we wskazane miejsce czyli w pobliże plaży głównej w Nowym Dębcu udały się strażackiej zastęp z KP PSP w Kościanie a także z jednostek OSP w Gryżynie, Racocie i Krzywiniu. Równoległe zaalarmowano Państwowe Ratownictwo Medyczne, które równie szybko zadysponowało ambulans. W tym czasie, gdy ratownicy zmierzali do Nowego Dębca, mozolnie metr po metrze łódka zbliżała się do bezpiecznego miejsca czyli na spodziewane w pobliżu trzcin wypłycenie. Gdy na miejsce dotarli druhowie z OSP Gryżyna łódka z wędkarzami była w pobliżu trzcinowiska gdzie głębokość wody wynosiła ok. półtora metra. Strażacy wiedząc, że mężczyzna w wodzie z pewnością szybko traci siły wykonali niezbędne czynności zabezpieczające i brodząc w wodzie dotarli do łódki. W chwilę później pechowy wędkarz był na brzegu. Do czasu przybycia ambulansu druhowie opiekowali się pechowcem wykonując czynności z zakresu kwalifikowanej pierwszej pomocy, które głównie polegały na zabezpieczeniu przed dalszym wychłodzeniem. Zespół ratownictwa medycznego po przejęciu mężczyzny udał się w drogę powrotną do kościańskiego szpitala. Tak oto zamknął się ratowniczy łańcuch. Wszystkie elementy układanki znalazły się we właściwym miejscu o właściwym czasie. Nie bez znaczenia dla szczęśliwego finału tej sprawy jest też postawa i „nomem omen” chłodna głowa wędkarzy. Ich koncepcja holowania do brzegu i fakt, że jednemu i drugiemu starczyło sił podczas tej operacji również przyczyniły się do sukcesu tej akcji.

Korzystając z okazji apelujemy do amatorów wędkarskiego relaksu o zachowanie elementarnych zasad bezpieczeństwa i zdrowego rozsądku. Wszystkim amatorom „taaaakiej ryby” życzymy nie tylko udanych połowów ale również zawsze szczęśliwego powrotu do domu.

  • 20181121_1

Opracowanie: st. bryg. Andrzej Ziegler - KP PSP w Kościanie

Zdjęcia: archiwum KP PSP w Kościanie

Powrót