Logowanie

Czad – wciąż naiwne igranie z losem

We wtorek 26 listopada o godz. 7.30 do kościańskiego stanowiska kierowania, w którym wspólnie dyżurują dyspozytorzy Państwowego Ratownictwa Medycznego i Państwowej Straży Pożarnej dotarła informacja, że w jednym z mieszkań w Wonieściu (gm. Śmigiel) odnaleziono 2 nieprzytomne osoby. Dyspozytorzy fakt ten skojarzyli z możliwością zatruciem tlenkiem węgla i na miejsce udały się karetki pogotowia oraz wozy bojowe straży pożarnej.

Przypuszczenia potwierdzili ratownicy po dotarciu na miejsce. W jednym z mieszkań w bloku mieszkalnym odnaleziono kobietę i mężczyznę z wyraźnymi objawami zatrucia czadem. Poszkodowanymi zajęły się służby medyczne a strażacy podjęli działania w celu oceny zagrożenia w mieszkaniu oraz w lokalach sąsiednich. Przyrząd pomiarowy wykazał obecność „cichego zabójcy” w mieszkaniu, w którym doszło do zatrucia pomimo kilkunastominutowego wietrzenia jeszcze przed przybyciem służb ratowniczych. Te kilkadziesiąt ppm daje pogląd jak wysokie stężenie musiało tu występować nad ranem, gdy oboje poszkodowani spali a mieszkanie było szczelnie zamknięte. Po 15 minutach ofiary zatrucia, już przytomne, trafiły do karetek pogotowia i zostały odwiedzione do kościańskiego szpitala.

Strażacy podczas oględzin potwierdzili, że w mieszkaniu do ogrzewania używano dwóch pieców opalanych drewnem. Oba zlokalizowane w pomieszczeniach, gdzie spało w sumie troje domowników. Jeden piec był podłączony prowizorycznie do przewodu kominowego. Otwór wentylacyjny w łazience zapchany papierami a kratka wentylacyjna w kuchni zamknięta. Do tego szczelnie zamknięte okna i wcześniejsze zastrzeżenia, że w jednym z pieców źle się pali i… tak niewiele brakowało, by tragiczne statystyki odnotowały kolejne ofiary.

Nad ranem z mieszkania do pracy wyszedł syn poszkodowanych, nie przeczuwając, że za dwie godziny może wydarzyć się coś złego. Dopiero telefoniczna interwencja pracodawcy jednej z ofiar sprowokowała, że syn wrócił do mieszkania i odnalazł nieprzytomnych rodziców. Trzeba przyznać, że mieli bardzo dużo szczęścia, bo w ocenie lekarza od śmierci dzieliło ich niewiele. A wystarczyło mieszkanie wyposażyć w czujki tlenku węgla i swój bezpieczny sen powierzyć elektronicznemu stróżowi.

Aż nie chce się wierzyć, że wciąż nasze życie nie jest warte kilkudziesięciu złotych, że wciąż potrafimy igrać z losem, naiwnie wierząc, że nas ten problem nie dotyczy.

  • 20131126_1
  • 20131126_2
  • 20131126_3
  • 20131126_4
 

Autor: bryg. Andrzej Ziegler

Zdjęcia: arch.

Powrót